- Może byś tak łaskawie otworzył mi drzwi ? - chłopak tylko zaśmiał się gardłowo. Wysiadł i truchtem okrążył samochód. Otworzył przede mną drzwi podał mi rękę. Nie wiem czemu, ale przyjęłam ten miły gest. Gdy już znajdowałam się na zewnątrz pojazdu cicho podziękowałam i chciałam się oddalić lecz usłyszałam jego głos.
- Przyjadę po Ciebie jutro. Bądź gotowa na 18. Załóż coś seksownego - mrugnął do mnie. - Pa.
Zanim zdążyłam powiedzieć coś sensownego on wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon. W co ja się wpakowałam ? Z moich ust uleciał jęk bezsilności. Powoli kierowałam się z stronę bramki. Cholera, co teraz będzie ? W ciszy wyjęłam klucz z torebki i otworzyłam drzwi. Tak jak się spodziewałam - mamy nie było. Zaraz w progu zrzuciłam te niewygodne buty i boso podreptałam do swojego pokoju. Wybrałam numer Julls i czekałam aż odbierze. Jeden sygnał, drugi, trzeci... w końcu odezwała się automatyczna sekretarka. Cholera ! Postanowiłam zadzwonić drugi raz. Tym razem dziewczyna odebrała po trzecim sygnale.
- Hallo? - po jej głosie mogłam stwierdzić, że była wyczerpana.
- Julls, gdzie Ty do cholery jesteś ?!- krzyknęłam.
- Spokojnie, chciałam Cię zapytać o to samo. Przeszukałam cały klub. Gdzie jesteś ?
- Jestem w domu, nigdzie Cię nie było, chciałam jeszcze tam zostać, ale Harry upierał się, że mnie odwiezie. - nie zdążyłam nawet dokończyć
- Jaki Harry ? Czyżbyś się zakochała ? Aww - zapytała Julls.
- N-nie. Po prostu odwiózł mnie do domu i pomógł mi Ciebie szukać ! - starałam się zabrzmieć wiarygodnie. - I powiedział, że mnie gdzieś jutro zabiera.. - dodałam nieco przyciszonym tonem.
- Słodko. Bawcie się dobrze. - zaśmiała się.
- Okey, Lil. Ja już muszę kończyć. Pa. - zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ona się rozłączyła. Trudno. Spojrzałam na zegarek, było już po północy. Udałam się do łazienki i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam tam wykończoną i pijaną dziewczynę. Cholera. Wzięłam szybki prysznic i wyszłam z łazienki. Gdy już byłam w pokoju ubrałam się w piżamę. która składała się z krótkich spodenek i zwykłego T-Shirtu. Zeszłam na dół i nalałam sobie wody do szklanki. Mam nadzieję, że jutro nie będę miała kaca. Przecież cztery kieliszki wódki to nic takiego. Pustą szklankę włożyłam do zmywarki i wróciłam do pokoju. Byłam strasznie zmęczona. Poszłam do łazienki i umyłam zęby. Gdy już byłam w łóżku rozmyślałam jeszcze o tym co będzie jutro , ale nie długo ponieważ już chwilę później byłam w krainie Morfeusza.
*******
Obudziłam się z lekkim bólem głowy, ale postanowiłam to zignorować. Weszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Zeszłam do kuchni i nie zastałam w niej mamy. Pewnie śpi, albo jeszcze nie wróciła. Jednak wolałabym tą pierwszą opcję. Wyciągnęłam wszystkie składniki jakich mogłabym użyć do robienia kanapek. W między czasie nastawiłam wodę na herbatę. Wyciągnęłam z półki kubek i wrzuciłam do niego saszetkę z zieloną herbatą, po czym powróciłam do robienia kanapek. Gdy kanapki były gotowe, woda w czajniku zagotowała się i zalałam kubek. Usiadłam do stołu i zaczęłam konsumować swój posiłek. Brudne naczynia włożyłam do zlewu i wróciłam do swojego pokoju. Była godzina 11: 28 więc mam jeszcze trochę czasu do spotkania z Harrym. Czy można było to nazwać randką ? Nie wiem. Z dołu dobiegł dźwięk przekręcanego kluczyka i po chwili ktoś wszedł do domu. Truchtem pobiegłam do holu.
- Hej mamo, dlaczego tak długo ? - zapytałam ciekawa.
- Po prostu było bardzo dużo pracy i musiałam zostać na noc. - coś mi to nie pasowało, ale postanowiłam tego nie ciągnąć. Przecież jest dorosła. - Okay - kontynuowała. - Idę przygotować jakiś obiad.
Wróciłam do swojego pokoju i zastanawiałam się, co ubrać.
- Hej mamo, dlaczego tak długo ? - zapytałam ciekawa.
- Po prostu było bardzo dużo pracy i musiałam zostać na noc. - coś mi to nie pasowało, ale postanowiłam tego nie ciągnąć. Przecież jest dorosła. - Okay - kontynuowała. - Idę przygotować jakiś obiad.
Wróciłam do swojego pokoju i zastanawiałam się, co ubrać.
Harry's p.o.v.
Zaintrygowała mnie ta dziewczyna. Lilyen. Rzadko kiedy podobała mi się jakaś dziewczyna. Właściwie nigdy nie miałem dziewczyny. Wiecie, taki poważny związek. Zazwyczaj były to dziewczyny na jedną noc. Nie jestem typem który chciałby się wdawać w jakikolwiek związek z dziewczyną. Właściwie nie wiem, co myślałem sobie poprzedniego wieczora. Coś czuję, że ona będzie trudna. A może po prostu nie jest puszczalska, jak niektóre ? Im bardziej czegoś nie możesz mieć, tym bardziej tego pragniesz.
Lil p.o.v.
Dosyć długo zastanawiałam się, co ubrać. W głowie dudniły mi słowa Harry'ego ''załóż coś seksownego, załóż coś seksownego, załóż coś seksownego.. '' co według niego było seksowne ? Postawiłam na prosty, lecz elegancki zestaw. Mógł mi chociaż powiedzieć, gdzie jedziemy !
- LIL, OBIAD ! - wydarła się mama z dołu. Odłożyłam ciuchy na łóżko i pobiegłam do kuchni.
- Jest na stole. - oznajmiła i gestem ręki wskazała mi, żebym usiadła. - Wiesz.. - zaczęła - chciałabym, żebyś kogoś poznała.. - kontynuowała - ale nie teraz ! - szybko dodała. -
Za jakiś czas. - czekaj, co ?
- A kto to taki ? - moja ciekawość dała o sobie znać.
- Nie, wiesz zapomnij o tym co powiedziałam. Może kiedy indziej o tym porozmawiamy. - odeszła od stołu. W ciszy kontynuowałam spożywanie posiłku. W między czasie spojrzałam na zegarek, który wskazywał już 15:30. Zdążę jeszcze się przejść do Starbucksa na kawę. Szybko odłożyłam talerz do zlewu i pobiegłam do swojego pokoju. Po drodze weszłam do toalety i załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne po czym wyszłam. Przeglądałam swoją szafę w celu odszukania odpowiednich ubrań. Długo nie umiałam się zdecydować, lecz wybrałam ten komplet. Już ubrana zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i zawołałam do mamy krótkie ''wychodzę''. Szłam około 20 minut. Jakoś specjalnie się nie śpieszyłam. Gdy byłam już na miejscu zamówiłam sobie Latte macchiato. Gdy otrzymałam swoje zamówienie zapłaciłam odpowiednią kwotę i wyszłam. Tradycyjnie udałam się do parku alby przemyśleć parę spraw. Założyłam słuchawki i w głośnikach zabrzmiały pierwsze nuty Give Me love - Eda Sheerana. Zawsze rozklejałam się przy tej piosence. Tym razem nie było inaczej. Siedziałam na ławce w parku i słuchałam piosenek, nawet nie wiem, kiedy minęła godzina. Zegarek wskazywał już 17: 25. O cholera ! Wstałam, wyrzuciłam pusty pojemnik po kawie do kosza i w tamtym momencie do mojego umysłu napłynęło pewne wspomnienie przez które mimowolnie na moje usta wkradł się uśmiech. To właśnie w tym miejscu poznałam Julls. Było to zaledwie dwa dni temu, a już zdążyłyśmy się zaprzyjaźnić. Jak na zawołanie mój telefon zaczął wibrować, co oznaczało, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Na wyświetlaczu migotało '' Julls :)''. Bez wahania odebrałam telefon.
- Hej staruchu - przywitałam się.
- Hej dzieciak, jak idą przygotowania do randki ? - zapytała z nutką rozbawienia.
- To nie będzie żadna randka - zaczęłam. - Wiesz, muszę się szykować. Za pół godziny przyjeżdża Harry, a ja jeszcze w parku. Pa kochana. - rozłączyłam się. Biegiem ruszyłam w stronę domu. Po niecałych dziesięciu minutach byłam już na miejscu. Pobiegłam do łazienki, żeby zrobić make-up i jakoś ogarnąć moje włosy. Szybko pobiegłam do szafy i ubrałam wcześniej przygotowany zestaw ( klik jeśli ktoś zapomniał ). Już gotowa zbiegłam na dół, co było swoją drogą nie łatwe w tych szpilkach i nalałam do szklanki wody. Po paru sekundach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zabrałam swoją torebkę i poszłam otworzyć. Moim oczom ukazał się Harry ubrany w czarne jeansy i czarną koszulę, która idealnie opinała jego mięśnie. Jeśli powiedziałabym, że nie był seksowny, oczywiście skłamałabym.
- Cześć - uśmiechnął się chłopak. -Gotowa ? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Hej, tak jasne. - odparłam i poszliśmy w stronę jego samochodu.- Czego ty właściwie oczekujesz ode mnie ? - zaczęłam jak byliśmy już w drodze. - I gdzie właściwie jedziemy ?
- Randki ? - odpowiedział niepewnie. - Jesteś strasznie ciekawska. Do restauracji. - oh, mogłam się tego spodziewać. - A tak na marginesie, ślicznie wyglądasz. - puścił mi oczko, a ja poczułam, że na moje policzki wpływa soczysty rumieniec. - I do twarzy Ci z rumieńcami. - dodał, a ja poczułam, że robię się bardziej czerwona, chociaż nie wiem, czy to możliwe. Do końca podróży w samochodzie panowała już niezręczna cisza. Dojechaliśmy na miejsce, którym okazała się być - jak wspominał chłopak - restauracja. Z pomocą chłopaka wyszłam z samochodu i udaliśmy się się w stronę budynku. Gdy podeszliśmy do lady chłopak podał swoje nazwisko kelnerce, a ona poprowadziła nas na tył sali uśmiechając się przy tym zalotnie do Harry'ego. Nie wiem dlaczego, ale poczułam ukłucie w brzuchu. O nie, tylko nie to. Co się ze mną dzieje ? Usiedliśmy przy stoliku, a wcześniej wspomniana dziewczyna podała nam karty menu.
- Na co masz ochotę? - zapytał chłopak. Ja nawet nie zdążyłam otworzyć swojej karty. W pośpiechu przeglądałam dania i zdecydowałam się na sałatkę z kurczaka.
- Sałatkę z kurczakiem. - odpowiedziałam. W między czasie do naszego stolika podeszła jakże uwielbiana kelnerka.
- Dwa razy sałatka z kurczakiem, wino i cola. - Harry złożył zamówienie. Jak miło, że pomyślał o coli dla mnie. Mógł chociaż zapytać co chcę ! No ale okej, jakoś to zniosę. Dziewczyna zanotowała nasze zamówienie w notesie i odeszła.
- A więc.. - zaczął Harry - jak długo mieszkasz w Holmes Chapel ? - zapytał, zapewne żeby przerwać niezręczną ciszę, jaka panowała między nami.
- Od dwóch dni - oznajmiłam. - A Ty ?
- Od zawsze. Ile masz lat ? - zadał kolejne pytanie.
- 19, czym się interesujesz ? - tym razem ja zadam pytanie. Zanim Harry zdążył odpowiedzieć, kelnerka przyniosła nasze zamówienie, po czym dodała : smacznego i odeszła. Chłopka podał mi kieliszek z winem, a on sam wziął szklankę coli. Chce mnie upić ? Już nie wracaliśmy do zadawania pytań, tylko jedliśmy w ciszy swoje sałatki. Co jakiś czas pociągałam łyk wina i muszę przyznać, że było wyśmienite. Gdy skończyliśmy swoje dania chłopak przywołał kelnerkę i poprosił o rachunek. Kiedy chciałam zapłacić za swoją sałatkę, on w ogóle nie zwracał na mnie uwagi.
- Harry.. - zaczęłam poirytowanym głosem- ja naprawdę mogę zapłacić za tą głupią sałatkę !
- Ależ nie możesz, to ja cię tutaj zaprosiłem i to ja będę płacił za tą głupią sałatkę ! - wymawiając ostatnie dwa wyrazy zakreślił cudzysłów w powietrzu. Uparty jak osioł. - Okej, możemy skończyć temat głupiej sałatki ? Chodź - pociągnął mnie w stronę wyjścia. Zapowiada się bardzo ciekawy powrót do domu.
- Wiesz.. Chciałbym cię zabrać w jeszcze jedno miejsce - na jego usta wkradł się ten bardzo dobrze znany mi uśmieszek.
- Al- nie dane było ni dokończyć.
- Zaufaj mi.
- Harry, znamy się jeden dzień, jak mam ci ufać ?! - odpowiedziałam oburzona.
- Racja, może to nie było zbyt mądre - chłopak wyraźnie się speszył. - Po prostu daj się ponieść chwili.
Resztę drogi to nieznanego miejsca spędziliśmy w ciszy. I o dziwo nie była ona niezręczna, nie. Harry zaparkował samochód pod jakimś wieżowcem. Najprawdopodobniej opuszczonym. Strach ogarnął moje ciało, kiedy chłopak wyciągnął czarną chustę ze swoich jeansów. Wyszedł z samochodu i dosyć szybko znalazł się po stronie pasażera. Jak na dżentelmena przystało, pomógł mi wysiąść z wozu. Chwilę później chłopak zawiązał chustę na moich oczach. Byłam przerażona. Co on chce zrobić ?!
- Harry, ja - po raz kolejny kolejny tego wieczoru nie dał mi skończyć.
- Shh, chcę ci coś pokazać. - Chwycił moją dłoń i ruszyliśmy, jak mniemam w kierunku wejścia. Nie długo po przekroczeniu progu poczułam, że Harry się zatrzymał. Niestety było za późno i wpadłam na jego ciało. Chłopak tylko się zaśmiał. Chłopak nacisnął jakiś przycisk, prawdopodobnie od windy. Po paru sekundach usłyszałam, jak drzwi windy otwierają się przed nami. Ostrożnie weszliśmy i to szatańskie urządzenie ruszyło. Po około dwóch minutach winda się zatrzymała i powoli wysiedliśmy. Poczułam wiatr, który momentalnie owiał moje ciało. Lekko zadrżałam, nie powiem, było mi odrobinę zimno, mimo, że był środek lata.
- Zimno ci ? - zapytał chłopak z troską.
- Nie, jest dobrze. Możesz w końcu rozwiązać mi oczy?
- Jasne - w momencie, kiedy chłopak rozwiązał chustę, to co ujrzałam zaparło mi dech w piersiach. Staliśmy na dachu jednego z wyższych wieżowców i podziwialiśmy panoramę miasta, aczkolwiek nie wiem jakiego. Ważne, że zapierało dech w piersiach.
- Harry.. - zaczęłam niepewnie - to jest.. to jest piękne ! - zapomniałam nawet o tym, że było mi zimno. Po prostu podziwiałam ten cudowny widok.
Za jakiś czas. - czekaj, co ?
- A kto to taki ? - moja ciekawość dała o sobie znać.
- Nie, wiesz zapomnij o tym co powiedziałam. Może kiedy indziej o tym porozmawiamy. - odeszła od stołu. W ciszy kontynuowałam spożywanie posiłku. W między czasie spojrzałam na zegarek, który wskazywał już 15:30. Zdążę jeszcze się przejść do Starbucksa na kawę. Szybko odłożyłam talerz do zlewu i pobiegłam do swojego pokoju. Po drodze weszłam do toalety i załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne po czym wyszłam. Przeglądałam swoją szafę w celu odszukania odpowiednich ubrań. Długo nie umiałam się zdecydować, lecz wybrałam ten komplet. Już ubrana zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i zawołałam do mamy krótkie ''wychodzę''. Szłam około 20 minut. Jakoś specjalnie się nie śpieszyłam. Gdy byłam już na miejscu zamówiłam sobie Latte macchiato. Gdy otrzymałam swoje zamówienie zapłaciłam odpowiednią kwotę i wyszłam. Tradycyjnie udałam się do parku alby przemyśleć parę spraw. Założyłam słuchawki i w głośnikach zabrzmiały pierwsze nuty Give Me love - Eda Sheerana. Zawsze rozklejałam się przy tej piosence. Tym razem nie było inaczej. Siedziałam na ławce w parku i słuchałam piosenek, nawet nie wiem, kiedy minęła godzina. Zegarek wskazywał już 17: 25. O cholera ! Wstałam, wyrzuciłam pusty pojemnik po kawie do kosza i w tamtym momencie do mojego umysłu napłynęło pewne wspomnienie przez które mimowolnie na moje usta wkradł się uśmiech. To właśnie w tym miejscu poznałam Julls. Było to zaledwie dwa dni temu, a już zdążyłyśmy się zaprzyjaźnić. Jak na zawołanie mój telefon zaczął wibrować, co oznaczało, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Na wyświetlaczu migotało '' Julls :)''. Bez wahania odebrałam telefon.
- Hej staruchu - przywitałam się.
- Hej dzieciak, jak idą przygotowania do randki ? - zapytała z nutką rozbawienia.
- To nie będzie żadna randka - zaczęłam. - Wiesz, muszę się szykować. Za pół godziny przyjeżdża Harry, a ja jeszcze w parku. Pa kochana. - rozłączyłam się. Biegiem ruszyłam w stronę domu. Po niecałych dziesięciu minutach byłam już na miejscu. Pobiegłam do łazienki, żeby zrobić make-up i jakoś ogarnąć moje włosy. Szybko pobiegłam do szafy i ubrałam wcześniej przygotowany zestaw ( klik jeśli ktoś zapomniał ). Już gotowa zbiegłam na dół, co było swoją drogą nie łatwe w tych szpilkach i nalałam do szklanki wody. Po paru sekundach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zabrałam swoją torebkę i poszłam otworzyć. Moim oczom ukazał się Harry ubrany w czarne jeansy i czarną koszulę, która idealnie opinała jego mięśnie. Jeśli powiedziałabym, że nie był seksowny, oczywiście skłamałabym.
- Cześć - uśmiechnął się chłopak. -Gotowa ? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Hej, tak jasne. - odparłam i poszliśmy w stronę jego samochodu.- Czego ty właściwie oczekujesz ode mnie ? - zaczęłam jak byliśmy już w drodze. - I gdzie właściwie jedziemy ?
- Randki ? - odpowiedział niepewnie. - Jesteś strasznie ciekawska. Do restauracji. - oh, mogłam się tego spodziewać. - A tak na marginesie, ślicznie wyglądasz. - puścił mi oczko, a ja poczułam, że na moje policzki wpływa soczysty rumieniec. - I do twarzy Ci z rumieńcami. - dodał, a ja poczułam, że robię się bardziej czerwona, chociaż nie wiem, czy to możliwe. Do końca podróży w samochodzie panowała już niezręczna cisza. Dojechaliśmy na miejsce, którym okazała się być - jak wspominał chłopak - restauracja. Z pomocą chłopaka wyszłam z samochodu i udaliśmy się się w stronę budynku. Gdy podeszliśmy do lady chłopak podał swoje nazwisko kelnerce, a ona poprowadziła nas na tył sali uśmiechając się przy tym zalotnie do Harry'ego. Nie wiem dlaczego, ale poczułam ukłucie w brzuchu. O nie, tylko nie to. Co się ze mną dzieje ? Usiedliśmy przy stoliku, a wcześniej wspomniana dziewczyna podała nam karty menu.
- Na co masz ochotę? - zapytał chłopak. Ja nawet nie zdążyłam otworzyć swojej karty. W pośpiechu przeglądałam dania i zdecydowałam się na sałatkę z kurczaka.
- Sałatkę z kurczakiem. - odpowiedziałam. W między czasie do naszego stolika podeszła jakże uwielbiana kelnerka.
- Dwa razy sałatka z kurczakiem, wino i cola. - Harry złożył zamówienie. Jak miło, że pomyślał o coli dla mnie. Mógł chociaż zapytać co chcę ! No ale okej, jakoś to zniosę. Dziewczyna zanotowała nasze zamówienie w notesie i odeszła.
- A więc.. - zaczął Harry - jak długo mieszkasz w Holmes Chapel ? - zapytał, zapewne żeby przerwać niezręczną ciszę, jaka panowała między nami.
- Od dwóch dni - oznajmiłam. - A Ty ?
- Od zawsze. Ile masz lat ? - zadał kolejne pytanie.
- 19, czym się interesujesz ? - tym razem ja zadam pytanie. Zanim Harry zdążył odpowiedzieć, kelnerka przyniosła nasze zamówienie, po czym dodała : smacznego i odeszła. Chłopka podał mi kieliszek z winem, a on sam wziął szklankę coli. Chce mnie upić ? Już nie wracaliśmy do zadawania pytań, tylko jedliśmy w ciszy swoje sałatki. Co jakiś czas pociągałam łyk wina i muszę przyznać, że było wyśmienite. Gdy skończyliśmy swoje dania chłopak przywołał kelnerkę i poprosił o rachunek. Kiedy chciałam zapłacić za swoją sałatkę, on w ogóle nie zwracał na mnie uwagi.
- Harry.. - zaczęłam poirytowanym głosem- ja naprawdę mogę zapłacić za tą głupią sałatkę !
- Ależ nie możesz, to ja cię tutaj zaprosiłem i to ja będę płacił za tą głupią sałatkę ! - wymawiając ostatnie dwa wyrazy zakreślił cudzysłów w powietrzu. Uparty jak osioł. - Okej, możemy skończyć temat głupiej sałatki ? Chodź - pociągnął mnie w stronę wyjścia. Zapowiada się bardzo ciekawy powrót do domu.
- Wiesz.. Chciałbym cię zabrać w jeszcze jedno miejsce - na jego usta wkradł się ten bardzo dobrze znany mi uśmieszek.
- Al- nie dane było ni dokończyć.
- Zaufaj mi.
- Harry, znamy się jeden dzień, jak mam ci ufać ?! - odpowiedziałam oburzona.
- Racja, może to nie było zbyt mądre - chłopak wyraźnie się speszył. - Po prostu daj się ponieść chwili.
Resztę drogi to nieznanego miejsca spędziliśmy w ciszy. I o dziwo nie była ona niezręczna, nie. Harry zaparkował samochód pod jakimś wieżowcem. Najprawdopodobniej opuszczonym. Strach ogarnął moje ciało, kiedy chłopak wyciągnął czarną chustę ze swoich jeansów. Wyszedł z samochodu i dosyć szybko znalazł się po stronie pasażera. Jak na dżentelmena przystało, pomógł mi wysiąść z wozu. Chwilę później chłopak zawiązał chustę na moich oczach. Byłam przerażona. Co on chce zrobić ?!
- Harry, ja - po raz kolejny kolejny tego wieczoru nie dał mi skończyć.
- Shh, chcę ci coś pokazać. - Chwycił moją dłoń i ruszyliśmy, jak mniemam w kierunku wejścia. Nie długo po przekroczeniu progu poczułam, że Harry się zatrzymał. Niestety było za późno i wpadłam na jego ciało. Chłopak tylko się zaśmiał. Chłopak nacisnął jakiś przycisk, prawdopodobnie od windy. Po paru sekundach usłyszałam, jak drzwi windy otwierają się przed nami. Ostrożnie weszliśmy i to szatańskie urządzenie ruszyło. Po około dwóch minutach winda się zatrzymała i powoli wysiedliśmy. Poczułam wiatr, który momentalnie owiał moje ciało. Lekko zadrżałam, nie powiem, było mi odrobinę zimno, mimo, że był środek lata.
- Zimno ci ? - zapytał chłopak z troską.
- Nie, jest dobrze. Możesz w końcu rozwiązać mi oczy?
- Jasne - w momencie, kiedy chłopak rozwiązał chustę, to co ujrzałam zaparło mi dech w piersiach. Staliśmy na dachu jednego z wyższych wieżowców i podziwialiśmy panoramę miasta, aczkolwiek nie wiem jakiego. Ważne, że zapierało dech w piersiach.
- Harry.. - zaczęłam niepewnie - to jest.. to jest piękne ! - zapomniałam nawet o tym, że było mi zimno. Po prostu podziwiałam ten cudowny widok.
- Wiem. - chłopak uśmiechnął się w moja stronę. - Dlatego cię tu zabrałem. - Cichy chichot wydostał się z jego ust. - Wiesz, jednak myślę, że naprawdę jest ci zimno.
- Nie jest, po - zanim zdążyłam dokończyć, chłopak nałożył na moje ramiona swoją kurtkę. Pewnie przewidział całą tą sytuację. Spryciarz. - Dziękuję. - Odpowiedziałam tak cicho, że nie jestem pewna, czy usłyszał. Trwaliśmy w ciszy kilka minut, a ja zauważyłam, że Harry jest coraz bliżej mnie. W pewnym momencie nasze usta dzieliły już tylko centymetry, lecz w porę się opamiętałam i przerwałam całą tą scenę.
- Harry, znamy się tylko jeden dzień - lekko odepchnęłam od siebie chłopaka. - Nie możemy.
- Dlaczego? -ponownie znalazł się bliżej mnie. - Zawszę otrzymuję tego, czego chcę. Pamiętaj o tym. - syknął. Czy to miała być groźba ?
- Nie możesz być takim chujem ! - krzyknęłam pod wpływem emocji. - Co ty sobie wyobrażasz?!
- Mam ci powiedzieć, co sobie wyobrażam w tej chwili ?- na jego twarz ponownie wkradł się cwaniacki uśmieszek. Ten człowiek jest taki bipolarny! W jednej chwili jest romantyczny, w drugiej zachowuje się jak kompletny dupek ! - A więc Ty..
- NIE KOŃCZ ! - Krzyknęłam zirytowana zachowaniem tego człowieka. - Możemy już wracać ?
_______________________________________________________________________________
A więc.. rozdział wyszedł okropny - przyznaję się. Zawaliłam po całej linii. Najchętniej w ogóle bym go dodawała, ale jednak. Możecie mnie hejtować ile chcecie. Nie będę Wam miała tego za złe :)
Chcę znać waszą opinię na odnośnie rozdziału, więc proszę, aby każdy kto przeczytał - skomentował :)
Muszę znać wasze zdanie, ponieważ chcę wiedzieć, nad czym jeszcze popracować :) Za wszelkie błędy przepraszam.
Do następnego ♥
/ Julie x


