czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 4

Chłopak posłusznie odwiózł mnie pod mój dom. Gdy chciałam wysiąść okazało, że drzwi od strony pasażera są zamknięte. Zirytowana przeniosłam wzrok na Harry'ego.
- Może byś tak łaskawie otworzył mi drzwi ? - chłopak tylko zaśmiał się gardłowo. Wysiadł i truchtem okrążył samochód. Otworzył przede mną drzwi podał mi rękę. Nie wiem czemu, ale przyjęłam ten miły gest. Gdy już znajdowałam się na zewnątrz pojazdu cicho podziękowałam i chciałam się oddalić lecz usłyszałam jego głos.
- Przyjadę po Ciebie jutro. Bądź gotowa na 18. Załóż coś seksownego - mrugnął do mnie. - Pa.
Zanim zdążyłam powiedzieć coś sensownego on wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon. W co ja się wpakowałam ? Z moich ust uleciał jęk bezsilności. Powoli kierowałam się z stronę bramki. Cholera, co teraz będzie ? W ciszy wyjęłam klucz z torebki i otworzyłam drzwi. Tak jak się spodziewałam - mamy nie było. Zaraz w progu zrzuciłam te niewygodne buty i boso podreptałam do swojego pokoju. Wybrałam numer Julls i czekałam aż odbierze. Jeden sygnał, drugi, trzeci... w końcu odezwała się automatyczna sekretarka. Cholera ! Postanowiłam zadzwonić drugi raz. Tym razem dziewczyna odebrała po trzecim sygnale.
- Hallo? - po jej głosie mogłam stwierdzić, że była wyczerpana.
- Julls, gdzie Ty do cholery jesteś ?!- krzyknęłam.
- Spokojnie, chciałam Cię zapytać o to samo. Przeszukałam cały klub. Gdzie jesteś ?
- Jestem w domu, nigdzie Cię nie było, chciałam jeszcze tam zostać, ale Harry upierał się, że mnie odwiezie. - nie zdążyłam nawet dokończyć
- Jaki Harry ? Czyżbyś się zakochała ? Aww  - zapytała Julls.
- N-nie. Po prostu odwiózł mnie do domu i pomógł mi Ciebie szukać ! - starałam się zabrzmieć wiarygodnie. - I powiedział, że mnie gdzieś jutro zabiera.. - dodałam nieco przyciszonym tonem.
- Słodko. Bawcie się dobrze. - zaśmiała się.
- Okey, Lil. Ja już muszę kończyć. Pa. - zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ona się rozłączyła. Trudno. Spojrzałam na zegarek, było już po północy. Udałam się do łazienki i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam tam wykończoną i pijaną dziewczynę. Cholera. Wzięłam szybki prysznic i wyszłam z łazienki. Gdy już byłam w pokoju ubrałam się w piżamę. która składała się z krótkich spodenek i zwykłego T-Shirtu. Zeszłam na dół i nalałam sobie wody do szklanki. Mam nadzieję, że jutro nie będę miała kaca. Przecież cztery kieliszki wódki to nic takiego. Pustą szklankę włożyłam do zmywarki i wróciłam do pokoju. Byłam strasznie zmęczona. Poszłam do łazienki i umyłam zęby. Gdy już byłam w łóżku rozmyślałam jeszcze o tym co będzie jutro , ale nie długo ponieważ już chwilę później byłam w krainie Morfeusza.
******* 
Obudziłam się z lekkim bólem głowy, ale postanowiłam to zignorować. Weszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Zeszłam do kuchni i nie zastałam w niej mamy. Pewnie śpi, albo jeszcze nie wróciła. Jednak wolałabym tą pierwszą opcję. Wyciągnęłam wszystkie składniki jakich mogłabym użyć do robienia kanapek. W między czasie nastawiłam wodę na herbatę. Wyciągnęłam z półki kubek i wrzuciłam do niego saszetkę z zieloną herbatą, po czym powróciłam do robienia kanapek. Gdy kanapki były gotowe, woda w czajniku zagotowała się i zalałam kubek. Usiadłam do stołu i zaczęłam konsumować swój posiłek. Brudne naczynia włożyłam do zlewu i wróciłam do swojego pokoju. Była godzina 11: 28 więc mam jeszcze trochę czasu do spotkania z Harrym. Czy można było to nazwać randką ? Nie wiem. Z dołu dobiegł dźwięk przekręcanego kluczyka i po chwili ktoś wszedł do domu. Truchtem pobiegłam do holu.
- Hej mamo, dlaczego tak długo ? - zapytałam ciekawa.
- Po prostu było bardzo dużo pracy i musiałam zostać na noc. - coś mi to nie pasowało, ale postanowiłam tego nie ciągnąć. Przecież jest dorosła. - Okay - kontynuowała. - Idę przygotować jakiś obiad.
Wróciłam do swojego pokoju i zastanawiałam się, co ubrać.
Harry's  p.o.v.
Zaintrygowała mnie ta dziewczyna. Lilyen. Rzadko kiedy podobała mi się jakaś dziewczyna. Właściwie nigdy nie miałem dziewczyny. Wiecie, taki poważny związek. Zazwyczaj były to dziewczyny na jedną noc. Nie jestem typem który chciałby się wdawać w jakikolwiek związek z dziewczyną. Właściwie nie wiem, co myślałem sobie poprzedniego wieczora. Coś czuję, że ona będzie trudna. A może po prostu nie jest puszczalska, jak niektóre ? Im bardziej czegoś nie możesz mieć, tym bardziej tego pragniesz. 
Lil p.o.v. 
Dosyć długo zastanawiałam się, co ubrać. W głowie dudniły mi słowa Harry'ego ''załóż coś seksownego, załóż coś seksownego, załóż coś seksownego.. '' co według niego było seksowne ? Postawiłam na prosty, lecz elegancki zestaw. Mógł mi chociaż powiedzieć, gdzie jedziemy ! 
- LIL, OBIAD ! - wydarła się mama z dołu. Odłożyłam ciuchy na łóżko i pobiegłam do kuchni. 
- Jest na stole. - oznajmiła i gestem ręki wskazała mi, żebym usiadła. - Wiesz.. - zaczęła - chciałabym,  żebyś kogoś poznała.. - kontynuowała - ale nie teraz ! - szybko dodała. -
Za jakiś czas. - czekaj, co ?
- A kto to taki ? - moja ciekawość dała o sobie znać.
- Nie, wiesz zapomnij o tym co powiedziałam. Może kiedy indziej o tym porozmawiamy. - odeszła od stołu. W ciszy kontynuowałam spożywanie posiłku. W między czasie spojrzałam na zegarek, który wskazywał już 15:30. Zdążę jeszcze się przejść do Starbucksa na kawę. Szybko odłożyłam talerz do zlewu i pobiegłam do swojego pokoju. Po drodze weszłam do toalety i załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne po czym wyszłam. Przeglądałam swoją szafę w celu odszukania odpowiednich ubrań. Długo nie umiałam się zdecydować, lecz wybrałam ten komplet. Już ubrana zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i zawołałam do mamy krótkie ''wychodzę''. Szłam około 20 minut. Jakoś specjalnie się nie śpieszyłam. Gdy byłam już na miejscu zamówiłam sobie Latte macchiato. Gdy otrzymałam swoje zamówienie zapłaciłam odpowiednią kwotę i wyszłam. Tradycyjnie udałam się do parku alby przemyśleć parę spraw. Założyłam słuchawki i w głośnikach zabrzmiały pierwsze nuty Give Me love - Eda Sheerana. Zawsze rozklejałam się przy tej piosence. Tym razem nie było inaczej. Siedziałam na ławce w parku i słuchałam piosenek, nawet nie wiem, kiedy minęła godzina. Zegarek wskazywał już 17: 25. O cholera !  Wstałam, wyrzuciłam pusty pojemnik po kawie do kosza i w tamtym momencie do mojego umysłu napłynęło pewne wspomnienie przez które mimowolnie na moje usta wkradł się uśmiech. To właśnie w tym miejscu poznałam Julls. Było to zaledwie dwa dni temu, a już zdążyłyśmy się zaprzyjaźnić. Jak na zawołanie mój telefon zaczął wibrować, co oznaczało, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Na wyświetlaczu migotało '' Julls :)''. Bez wahania odebrałam telefon.
- Hej staruchu - przywitałam się.
- Hej dzieciak, jak idą przygotowania do randki ? - zapytała z nutką rozbawienia.
- To nie będzie żadna randka - zaczęłam. - Wiesz, muszę się szykować. Za pół godziny przyjeżdża Harry, a ja jeszcze w parku. Pa kochana. - rozłączyłam się. Biegiem ruszyłam w stronę domu. Po niecałych dziesięciu minutach byłam już na miejscu. Pobiegłam do łazienki, żeby zrobić make-up i jakoś ogarnąć moje włosy. Szybko pobiegłam do szafy i ubrałam wcześniej przygotowany zestaw ( klik jeśli ktoś zapomniał ). Już gotowa zbiegłam na dół, co było swoją drogą nie łatwe w tych szpilkach i nalałam do szklanki wody. Po paru sekundach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zabrałam swoją torebkę i poszłam otworzyć.  Moim oczom ukazał się Harry ubrany w czarne jeansy i czarną koszulę, która idealnie opinała jego mięśnie. Jeśli powiedziałabym, że nie był seksowny, oczywiście skłamałabym.
- Cześć - uśmiechnął się chłopak.  -Gotowa ? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Hej, tak jasne. - odparłam i poszliśmy w stronę jego samochodu.- Czego ty właściwie oczekujesz ode mnie ? - zaczęłam jak byliśmy już w drodze. - I gdzie właściwie jedziemy ?
-  Randki ? - odpowiedział niepewnie. - Jesteś strasznie ciekawska. Do restauracji. - oh, mogłam się tego spodziewać. - A tak na marginesie, ślicznie wyglądasz. - puścił mi oczko, a ja poczułam, że na moje policzki wpływa soczysty rumieniec. - I do twarzy Ci z rumieńcami. - dodał, a ja poczułam, że robię się bardziej czerwona, chociaż nie wiem, czy to możliwe. Do końca podróży w samochodzie panowała już niezręczna cisza. Dojechaliśmy na miejsce, którym okazała się być - jak wspominał chłopak - restauracja. Z pomocą chłopaka wyszłam z samochodu i udaliśmy się się w stronę budynku. Gdy podeszliśmy do lady chłopak podał swoje nazwisko kelnerce, a ona poprowadziła nas na tył sali uśmiechając się przy tym zalotnie do Harry'ego. Nie wiem dlaczego, ale poczułam ukłucie w brzuchu. O nie, tylko nie to. Co się ze mną dzieje ? Usiedliśmy przy stoliku, a wcześniej wspomniana dziewczyna podała nam karty menu.
- Na co masz ochotę? - zapytał chłopak. Ja nawet nie zdążyłam otworzyć swojej karty. W pośpiechu przeglądałam dania i zdecydowałam się na sałatkę z kurczaka.
- Sałatkę z kurczakiem. - odpowiedziałam. W między czasie do naszego stolika podeszła jakże uwielbiana kelnerka.
- Dwa razy sałatka z kurczakiem, wino i cola. - Harry złożył zamówienie. Jak miło, że pomyślał o coli dla mnie. Mógł chociaż zapytać co chcę ! No ale okej, jakoś to zniosę. Dziewczyna zanotowała nasze zamówienie w notesie i odeszła.
- A więc.. - zaczął Harry - jak długo mieszkasz w Holmes Chapel ? - zapytał, zapewne żeby przerwać niezręczną ciszę, jaka panowała między nami.
- Od dwóch dni - oznajmiłam. - A Ty ?
- Od zawsze. Ile masz lat ? - zadał kolejne pytanie.
- 19, czym się interesujesz ? - tym razem ja zadam pytanie. Zanim Harry zdążył odpowiedzieć, kelnerka przyniosła nasze zamówienie, po czym dodała : smacznego i odeszła. Chłopka podał mi kieliszek z winem, a on sam wziął szklankę coli. Chce mnie upić ? Już nie wracaliśmy do zadawania pytań, tylko jedliśmy w ciszy swoje sałatki. Co jakiś czas pociągałam łyk wina i muszę przyznać, że było wyśmienite. Gdy skończyliśmy swoje dania chłopak przywołał kelnerkę i poprosił o rachunek. Kiedy chciałam zapłacić za swoją sałatkę, on w ogóle nie zwracał na mnie uwagi.
- Harry.. - zaczęłam poirytowanym głosem- ja naprawdę mogę zapłacić za tą głupią sałatkę !
- Ależ nie możesz, to ja cię tutaj zaprosiłem i to ja będę płacił za tą głupią sałatkę ! - wymawiając ostatnie dwa wyrazy zakreślił cudzysłów w powietrzu. Uparty jak osioł. - Okej, możemy skończyć temat głupiej sałatki ? Chodź - pociągnął mnie w stronę wyjścia. Zapowiada się bardzo ciekawy powrót do domu.
- Wiesz.. Chciałbym cię zabrać w jeszcze jedno miejsce - na jego usta wkradł się ten bardzo dobrze znany mi uśmieszek.
- Al- nie dane było ni dokończyć.
- Zaufaj mi.
- Harry, znamy się jeden dzień, jak mam ci ufać ?! - odpowiedziałam oburzona.
- Racja, może to nie było zbyt mądre - chłopak wyraźnie się speszył. - Po prostu daj się ponieść chwili. 
Resztę drogi to nieznanego miejsca spędziliśmy w ciszy. I o dziwo nie była ona niezręczna, nie. Harry zaparkował samochód pod jakimś wieżowcem. Najprawdopodobniej opuszczonym. Strach ogarnął moje ciało, kiedy chłopak wyciągnął czarną chustę ze swoich jeansów. Wyszedł z samochodu i dosyć szybko znalazł się po stronie pasażera. Jak na dżentelmena przystało, pomógł mi wysiąść z wozu. Chwilę później chłopak zawiązał chustę na moich oczach. Byłam przerażona. Co on chce zrobić ?!
- Harry, ja - po raz kolejny kolejny tego wieczoru nie dał mi skończyć.
- Shh, chcę ci coś pokazać.  - Chwycił moją dłoń i ruszyliśmy, jak mniemam w kierunku wejścia. Nie długo po przekroczeniu progu poczułam, że Harry się zatrzymał. Niestety było za późno i wpadłam na jego ciało. Chłopak tylko się zaśmiał. Chłopak nacisnął jakiś przycisk, prawdopodobnie od windy. Po paru sekundach usłyszałam, jak drzwi windy otwierają się przed nami. Ostrożnie weszliśmy i to szatańskie urządzenie ruszyło. Po około dwóch minutach winda się zatrzymała i powoli wysiedliśmy. Poczułam wiatr, który momentalnie owiał moje ciało. Lekko zadrżałam, nie powiem, było mi odrobinę zimno, mimo, że był środek lata.
- Zimno ci ? - zapytał chłopak z troską.
- Nie, jest dobrze. Możesz w końcu rozwiązać mi oczy?
- Jasne - w momencie, kiedy chłopak rozwiązał chustę, to co ujrzałam zaparło mi dech w piersiach. Staliśmy na dachu jednego z wyższych wieżowców i podziwialiśmy panoramę miasta, aczkolwiek nie wiem jakiego. Ważne, że zapierało dech w piersiach.
- Harry.. - zaczęłam niepewnie - to jest.. to jest piękne ! - zapomniałam nawet o tym, że było mi zimno. Po prostu podziwiałam ten cudowny widok.
- Wiem. - chłopak uśmiechnął się w moja stronę. - Dlatego cię tu zabrałem. - Cichy chichot wydostał się z jego ust. - Wiesz, jednak myślę, że naprawdę jest ci zimno. 
- Nie jest, po - zanim zdążyłam dokończyć, chłopak nałożył na moje ramiona swoją kurtkę. Pewnie przewidział całą tą sytuację. Spryciarz. - Dziękuję. - Odpowiedziałam tak cicho, że nie jestem pewna, czy usłyszał. Trwaliśmy w ciszy kilka minut, a ja zauważyłam, że Harry jest coraz bliżej mnie. W pewnym momencie nasze usta dzieliły już tylko centymetry, lecz w porę się opamiętałam i przerwałam całą tą scenę. 
- Harry, znamy się tylko jeden dzień - lekko odepchnęłam od siebie chłopaka. - Nie możemy. 
- Dlaczego? -ponownie znalazł się bliżej mnie. - Zawszę otrzymuję tego, czego chcę. Pamiętaj o tym. - syknął. Czy to miała być groźba ? 
- Nie możesz być takim chujem ! - krzyknęłam pod wpływem emocji. - Co ty sobie wyobrażasz?!
- Mam ci powiedzieć, co sobie wyobrażam w tej chwili ?- na jego twarz ponownie wkradł się cwaniacki uśmieszek. Ten człowiek jest taki bipolarny! W jednej chwili jest romantyczny, w drugiej zachowuje się jak kompletny dupek ! - A więc Ty..
- NIE KOŃCZ ! - Krzyknęłam zirytowana zachowaniem tego człowieka. - Możemy już wracać ?
_______________________________________________________________________________

A więc.. rozdział wyszedł okropny - przyznaję się. Zawaliłam po całej linii. Najchętniej w ogóle bym go dodawała, ale jednak. Możecie mnie hejtować ile chcecie. Nie będę Wam miała tego za złe :) 
Chcę znać waszą opinię na odnośnie rozdziału, więc proszę, aby każdy kto przeczytał - skomentował :) 
Muszę znać wasze zdanie, ponieważ chcę wiedzieć, nad czym jeszcze popracować :) Za wszelkie błędy przepraszam. 
Do następnego ♥ 
/ Julie x

wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 3

ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ @blueberryloveme , @LukeeSeli i @luv_my_hig :) Dziękuję, że jesteście ! ♥ 
Na zakupach zeszło nam ponad pięć godzin, razem z Julls przewertowałam chyba wszystkie butiki w galerii. To bardzo dziwne, ponieważ nigdy nie przepadałam za zakupami. Właśnie widać, jaki Juliett ma na mnie ogromny wpływ. Jestem pod wrażeniem. Obładowane torbami udałyśmy się do pobliskiego Starbucksa żeby trochę odetchnąć, obie byłyśmy wykończone. Julls zamówiła sobie mrożoną zieloną herbatę, a ja Caramel Frappuccino. Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, praktycznie o całym naszym życiu.
- Kiedy Ty ostatni raz byłaś na imprezie ? - zapytała dziewczyna. - Czas się rozerwać !
- Nie przepadam za imprezami - na moją twarz wkradł się grymas. - A po za tym jest wiele ciekawszych rzeczy do roboty.
- Wiesz.. jutro jest impreza u Louisa Tomlinsona - zaczęła niepewnie- i będzie tam połowa Holmes Chapel ! Musisz pójść ze mną ! - wykrzyczała radośnie.
- Co ? - przecież nawet nie wiem kto to jest - Nie ma mowy !
- Lil, nie daj się prosić ! - błagała mnie Julls - No proszę, będzie fajnie, zobaczysz ! - nie ustępowała.
- A co, jeśli oni mnie nie wpuszczą ? Przecież nawet się nie znamy ! Nie idę i koniec.
- Nie ma takiej opcji, Lilyen. - użyła mojego pełnego imienia, żeby wzbudzić we mnie... strach ? Nie, nie udało jej się.
- Julls, ale- nie dane było mi skończyć.
- Nie ma żadnego ''ale'' - zrobiła cudzysłów w powietrzu - to idziesz, czy nie ?
- Uh, okej. Ostatni raz Ci ulegam ! - udawałam powagę i pogroziłam jej palcem, lecz po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem.
- Okej, będę u Ciebie o 18. Pomogę Ci się przyszykować i wybiorę Ci strój w którym pójdziesz - pisnęła podekscytowana Julls.- A Ty w ogóle masz jakieś imprezowe sukienki ?
- Umm, ja chyba nie.. nie mam. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- To ja Ci pożyczę - uśmiechnęła się brunetka.
- Dzięki.. a nie mogłabym iść w jeansach, bo
- NIE ! NIE MA MOWY ! NIE PÓJDZIESZ W JEANSACH - nawet nie dokończyłam swojej wypowiedzi, a ona już się wydarła. Okey.
- Okey, ciszej, bo ludzie się patrzą. - zachichotałyśmy.
         
 Dopiłam swoją kawę wyszłyśmy z budynku.
- Nie wiem, jak Ty, ale.. ja jestem głoooodnaa! - zaczęła marudzić Julls.
- Też bym coś zjadła. Chodźmy do mnie, zrobię nam coś do jedzenia.
*godzinę później, dom Lilyen* 
- Mmm, ale pyszna ta sałatka.. - zaczęła Julls - jak się nazywa ? 
- Zwykła sałatka grecka - zaśmiałam się - ale bardzo się cieszę, że Ci smakuje. 
- Wiesz, to może dlatego, że jestem głodna, bo - przerwałam jej 
- Nie, nie kończ! - zachichotałam. 
Gdy skończyłyśmy konsumować sałatkę przyrządzoną przeze mnie, zabrałam talerze, pustą miskę i włożyłam do zmywarki. 
- Okey - zaczęła dziewczyna - było cudownie na zakupach i w ogóle spędzić z tobą czas, ale muszę już iść. Niestety. Widzimy się jutro o 18, pamiętaj - uśmiechnęła się. 
- Okay, będę pamiętać. 
Brunetka w ciszy ubrała swoje Vansy i już po chwili stała za drzwiami. 
- Paa - pożegnała się ze mną całusem w policzek. 
- Pa - odpowiedziałam i zamknęłam drzwi. 
Podreptałam do swojego pokoju. Tradycyjnie sprawdziłam swoje konta na różnych portalach społecznościowych. Była już 18:34. Lekki uśmiech wkradł się na moją twarz po wspomnieniu dzisiejszego dnia spędzonego z Julls. Niby znamy się zaledwie jeden dzień, a już czuję silną wieź z tą uroczą dziewczyną. Wiem, że mogę jej zaufać. 
*następnego dnia*
Ten dzień minął wyjątkowo szybko, nim się obejrzałam dochodziła już godzina 18, a co za tym idzie za nie długo w moich drzwiach powinna zjawić się Julls. Denerwowałam się. Bardzo się denerwowałam. Uh, ale trzeba być pozytywnie nastawionym, prawda ? Mama wyszła do pracy i mówiła, że nie wróci na noc. Może tym lepiej dla mnie. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam na dół ubrana w luźny podkoszulek i legginsy 3/4. Zaraz po otworzeniu drzwi usłyszałam głos dziewczyny. 
- Cześć, trzeba się tobą koniecznie zająć !  -wysapała. 
- Co ty taka zmęczona ? -zapytałam. 
- A wiesz, autobus mi uciekł ! - odpowiedziała wzburzona. - Nie chciałam jechać tutaj samochodem, dlatego biegłam. W tych szpilkach. Czy ty to rozumiesz ?! 
- Oh - tylko na tyle było mnie stać w tamtej chwili, ponieważ wybuchłam histerycznym śmiechem, za co dostałam kuksańca w bok od Julls. - Eeew, a to za co ? - zapytałam oburzona. 
- Zamknij się już ! Może wejdziemy ? - Zaproponowała zniecierpliwiona. - Mam idealną sukienkę dla ciebie, będziesz wyglądać bosko ! - pisnęła podekscytowana i zaklaskała w dłonie. 
- Okey, chodźmy. - Pociągnęłam dziewczynę wgłąb domu. 
*
-A więc.. od czego by tu zacząć.. - zastanawiała się Julls mierząc mnie przenikliwym wzrokiem, gdy siedziałam na łóżku - Już wiem, chodź zrobię Ci makijaż - pociągnęła mnie do łazienki. Gdy dziewczyna skończyła robić mi make-up udałyśmy się do sypialni. 
- Masz - dziewczyna podała mi sukienkę. Była ona biała, sięgała mi do połowy ud, a do tego białe szpilki. Muszę przyznać, że była zachwycająca. Ostatecznie prezentowałam się tak. Za to Julls była ubrana w czarną sukienkę na ramiączkach. Prezentowała się tak. Musiałam przyznać, że wyglądała olśniewająco.
- Dzwonię po taksówkę - oznajmiła brunetka. 
- Okey - obie zeszłyśmy już na dół. 
Po chwili przyjechała nasza taksówka. Julls podała kierowcy adres i ruszyliśmy.  
Taksówka zatrzymała się pod jakimś ogromnym domem. Nie, to nie był dom, to była willa ! Już z oddali można było usłyszeć dudniącą muzykę. Po zapłaceniu kierowcy odpowiedniej kwoty wysiadłyśmy i udałyśmy się w stronę willi. Gdy weszłyśmy do środka, w moje nozdrza uderzył odór potu i alkoholu. Czasami wyczuwalny był też tym papierosowy. To nie moje klimaty. Brunetka pociągnęła mnie na parkiet i już po chwili poruszała się z rytmem muzyki. 
 
Na chwilę straciłam ją z oczu i lekko się przestraszyłam, lecz poszłam w stronę baru i usiadłam na jednym z krzeseł. 
- Co podać ? - zapytał barman. 
- Colę z lodem - odpowiedziałam nie zastanawiając się długo. 
- Tylko colę ? - zaśmiał się. 
- Tak, tylko colę - wycedziłam przez zęby nieco poirytowana. Gdy dostałam swoje zamówienie, całą szklankę wypiłam duszkiem. 
- Te, barman ! - przywołałam go z powrotem - coś mocniejszego. 
- I o to chodzi - uśmiechnął się cwaniacko. 
Chłopak już po chwili nalewał wódkę do kieliszków. 
 
Po chwili wzięłam jeden z kieliszków i przechyliłam wypijając całą jego zawartość na raz. Ciecz odrobinę podrażniła moje gardło, lecz nie przeszkadzało mi to w tej chwili - czas się rozerwać. 
Gdy skończyłam kolejkę, chwiejnym krokiem wyszłam na parkiet, gdzie nieustannie wszyscy ocierali się o siebie. Ew. Po paru minutach samotnego tańczenia poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach. Gdybym nie była pijana, z pewnością nie pozwoliłabym na takie coś. Ale teraz byłam inną osobą. 
- Cześć piękna - usłyszałam jakiś męski, mocno zachrypnięty głos przy moim uchu. Ciarki przeszły wzdłuż mojego kręgosłupa, gdy przygryzł jego płatek muskając włosami mój policzek. Powoli odwróciłam się w stronę tajemniczego mężczyzny i to co ujrzałam zaparło mi dech w piersiach. Chłopak, który stał za mną wywiercał teraz dziury w moim ciele swoimi szmaragdowymi tęczówkami.
 Jeśli powiedziałabym, że nie jest przystojny skłamałabym. 
- Jak się nazywasz ? - przyciągnął moje ciało do swojego, jednak tym razem stawiałam opór. - Zapytałem o coś ?! - był wyraźnie wytrącony z równowago moim brakiem odpowiedzi. 
- L-Lilyen, ale mów mi Lil - starałam się przekrzyczeć muzykę. 
- Było tak od razu - wyszeptał do mojego ucha ocierając swoim ciałem o moje. - A teraz pozwolisz, że powrócimy do tańca, Lil. 
- A Ty ? T-ty jak masz na imię ? - zapytałam nie pewnie. 
- Harry - na jego usta wkradł się cwaniacki uśmiech. 
- A więc Harry, muszę do toalety. - Zwinnie wyplątałam się z jego uścisku i pognałam do toalety. Właściwie nie wiedziałam, gdzie one są. Kurde ! Gdzie jest Julls ? Uh, powoli przemierzałam parter, lecz żadnych toalet. Nagle moim oczom ukazały się jakieś drzwi, możliwe, że to moje wybawienie po tych długich poszukiwaniach. Chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi i gdy nacisnęłam klamkę nie zastałam toalet tylko jakąś parę, która uprawiała sex. CZEKAJ, CO ROBILI ?!  Pisnęłam ciche ''przepraszam'' po czym zakrywając dłonią oczy zamknęłam z impetem drzwi. Zrezygnowana usiadłam na podłodze i wpatrywałam się w szpilki, które aktualnie miałam na nogach. Ciekawe, gdzie jest teraz Julls. Może w jednym z tych pokoi ? Wolę o tym nie myśleć. Nagle poczułam czyjąś obecność. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Harry'ego.
- Księżniczko, czyżbyś zabłądziła? - zaśmiał się.
- Przestań ! - krzyknęłam oburzona. - Gdzie są toalety ?
- A co będę z tego miał ? - po raz kolejny tego wieczoru ten uśmieszek zagościł na jego malinowych ustach. LIL. STOP!
- W takim razie sama sobie poradzę! - wstałam, po czym przez gwałtowny ruch zachwiałam się i gdyby nie ramiona oplatające mnie w talii dawno leżałabym na podłodze.
- Dziękuję - wyszeptałam i już chciałam się oddalić, lecz chłopak mnie nie chciał puścić. - Już jest okey, możesz mnie puścić. - Brunet z burzą loków na głowie nie posłuchał mnie i zamiast tego chwycił moją dłoń i pociągnął na schody. Nie sprzeciwiałam mu się. Po prostu nie miałam już siły. Harry dopiero puścił mój nadgarstek, kiedy dotarliśmy pod drzwi - prawdopodobnie toalety. Ostrożnie otworzyłam drzwi, tak jakbym miała zastać tam widok, co poprzednio. Na szczęście była to już toaleta. Gdy załatwiłam potrzeby fizjologiczne wyszłam z pomieszczenia chciałam się pokierować tam skąd przyszliśmy, lecz czyjaś dłoń oplatająca mój nadgarstek skutecznie mi to uniemożliwiła.
- Gdzie się  wybierasz ? - zapytał Harry.
- J-ja m-muszę znaleźć Julls, znaczy moją przyjaciółkę - szybko się poprawiłam.
- Mhm - mruknął chłopak. - Pomogę Ci .- CO?
Przeszukaliśmy już chyba cały klub i ani śladu po brunetce. A co, jeśli ktoś ją porwał ? I zgwałcił ?
- Harry, a co jeśli ktoś ją porwał ? I zgwałcił ? - chłopak tylko zaśmiał się gardłowo.
- Przestań, nic jej nie będzie. A teraz chodź, kupię Ci jakiegoś porządnego drinka.
- A skąd mam mieć pewność, że czegoś mi tam nie dosypiesz, a potem nie wywleczesz do lasu i zgwałcisz, a potem zakopiesz gdzieś ? - zapytałam podejrzliwie.
- Wiesz.. raczej nie specjalizuję się w zabijaniu dziewczyn. Chodź ! - pociągnął mnie w stronę baru.
- Nie ! Nigdzie nie idę ! Muszę znaleźć Julls ! - krzyknęłam. Skąd u mnie ten nagły przypływ odwagi ?
- Ugh. - chłopak westchnął zrezygnowany i podążył za mną - zostało tylko jedno miejsce - feralne sypialnie.
Sprawdziliśmy około pięciu pokoi i oprócz paru osób nie było brunetki której szukałam.
- Ok, możesz iść - oznajmiłam Harry'emu. - Dam sobie radę.
- Nie. - warknął - Chodź, twoja przyjaciółka na pewno jest już w domu. Odwiozę cię - pociągnął mnie w stronę wyjścia. Teraz to dopiero się przeraziłam. Znałam go dopiero dwie godziny. Czy mogłam mu zaufać ? Oczywiście, że nie !
- Przecież piłeś ! nie pojedziesz. Odpuść, zamówię taksówkę. - Już miałam wyciągać telefon z torebki, kiedy chłopak gwałtownie mi go wyrwał.
- Oddaj ! - warknęłam kiedy nieudolnie próbowałam odzyskać moją własność. - Głuchy jesteś ?!
- Wsiadaj do tego cholernego auta ! - krzyknął kiedy znajdowaliśmy się przy czarnym Range Rowerze. - A tak na marginesie, nic nie piłem. Otworzył przede mną  drzwi samochodu i nie miałam wyboru. Musiałam wsiąść.
______________________________________________________________________________
 Hej skarby ♥
Mamy trzeci rozdział ! :)
Chciałam, żeby był dłuższy i lepszy niż poprzednie, jednak wiem, że jest żałosny. Możecie mnie hejtować - nie będę wam miała tego za złe. Po prostu nie umiem tak szczegółowo opisywać i w ogóle. Proszę, żeby każdy, kto przeczytał skomentował :) Za wszelkie błędy przepraszam :/
Mam nadzieję, że następne będą lepsze.
Do następnego, ily ♥ xoxo
/Julie

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 2

NOTKA NA DOLE :) 

Droga do Holmes Chapel zajęła nam około trzech godzin. Minęła dosyć spokojnie, za co byłam bardzo wdzięczna. Mama zaparkowała samochód obok jakiegoś jednorodzinnego domku. Jak się okazało, dostała go w spadku po swojej cioci, o której nic wcześniej mi nie wspominała. Ale trudno. Powoli wysiadłam z samochodu, w moje ślady poszła rodzicielka.
*godzinę później* 
Domek był bardzo przytulny. Nie za mały, nie za duży. W sam raz. Kuchniasalonłazienkamoja sypialnia. Wszystko było urządzone w ciepłych kolorach i śmiało mogę przyznać, że ciocia miała niezły gust. Gdy wszystkie walizki były na miejscu, postanowiłam, że nie będę cały czas siedzieć bezczynnie. Gdzieś tutaj nie daleko widziałam Starbucksa. Ubrałam zwykłe jeansowe szorty, granatową bokserkę i zeszłam do holu. Na stopy założyłam miętowe trampki i stwierdziłam, że mogę wychodzić. Nałożyłam słuchawki i w głośnikach zabrzmiały pierwsze melodie Burn - Ellie Goulding. Nim się zorientowałam stałam już przed Starbucksem. 
Zamówiłam sobie Raspberry Blended Juice Drink, zapłaciłam odpowiednią kwotę i byłam w drodze do domu, ale postanowiłam wstąpić jeszcze do pobliskiego parku. W spokoju popijałam mój napój i rozmyślałam o tym, co teraz będzie. Przydało by się znaleźć jakąś pracę. Przynajmniej tymczasowo. W końcu mam 19 lat. Na zegarku widniała już 17:42 więc postanowiłam, że będę powoli wracać. Nawet nie powiedziałam mamie, że wychodzę. Wyrzuciłam puste już opakowanie do kosza, lecz kiedy chciałam się odwrócić wpadłam na kogoś. Upadłam na chodnik, podobnie jak druga osoba. Spojrzałam w jej kierunku i z moich ust uleciało krótkie i ciche ''przepraszam''. Tą osobą okazała się być urocza brunetka, niezbyt wysoka, niższa ode mnie. Uśmiechała się przyjaźnie
- Nie, to ja przepraszam. Ale ze mnie gapa ! Ach, zapomniałam, nazywam się  Juliett, ale mów mi mi Julls - wyciągnęła swoją drobną dłoń w moim kierunku.
 - Lilyen, ale mów mi Lil - oddałam uścisk. Obie wstałyśmy, otrzepałam swoje szorty z niewidzialnego pyłku i ruszyłyśmy przed siebie.
- Jakoś wcześniej Cię tutaj nie widziałam, dawno tutaj mieszkasz ? - zapytała.
- Nie, dopiero dzisiaj się przeprowadziłam, razem z mamą oczywiście. - odparłam z uśmiechem.
- A tata ? - ciągła temat. Bardzo trudny temat.
- Ja.. mój tata.. ja go nie znałam, zostawił moją mamę, a wczoraj.. a wczoraj miał wypadek samochodowy.. zgi- nie było danie mi skończyć.
- Nie kończ, przepraszam, nie powinnam była pytać, znamy się dopiero 5 minut, wybacz - rzekła.
 - Nic się nie stało, jest dobrze. - skłamałam. Droga do mojego  przeleciała nam dosyć szybko i nim się zorientowałam, stałyśmy pod moim domem.
 - Może wejdziesz ? -zapytałam z nadzieją, chociaż byłam bardzo zmęczona.
- Um, nie chcę robić problemu, czy coś.. - rzekła niepewnie.
 - Nie robisz, wchodź. - otworzyłam drzwi.
- Mamo! Przyszłam z koleżanką - zawołałam, lecz nie dostałam żadnego odzewu z jej strony.
- Zaczekaj chwilę - oznajmiłam i pobiegłam zobaczyć, gdzie jest mama. Nigdzie jej nie było, za to znalazłam karteczkę na wyspie ''Poszłam do sklepu, powinnam wrócić za jakąś godzinkę, lub dwie. Mama'' Weszłam do salonu, gdzie siedziała już Julls i oznajmiłam, że jesteśmy same. - To może poznamy się lepiej ? - zaproponowała dziewczyna.
- Okey - odparłam. - zaczynaj.
- Ile masz lat ?
- 19, a Ty ?
- 21.
- Okey, a więc.. Jak długo już mieszkasz w Holmes Chapel ?
- Od urodzenia. Co najbardziej lubisz jeść ? 
Na zadawaniu pytać upłynęło dosyć sporo czasu i Julls oznajmiła, że musi wracać. Dobrze się poznałyśmy i wymieniłyśmy się też numerami. Julls zapewniła mnie, że koniecznie musimy się jeszcze spotkać.
- A może zakupy? - zaproponowała 21-latka.
- Właściwie, to czemu nie ? - muszę przyznać, że spodobała mi się jej propozycja.
 - Okay, to jeszcze się zdzwonimy, ale teraz już na prawdę muszę iść ! - zaśmiała się dziewczyna.
- Okay, chodź - ruszyłyśmy w stronę holu. Julls ubrała swoje buty, pożegnała się ze mną całusem w policzek i wyszła. Naszła mnie ochota na długą kąpiel. Udałam się do swojego pokoju, zabrałam jakieś dresy i poszłam do łazienki. Nalałam do pełnej już wanny swojego ulubionego płynu od kąpieli o zapachu truskawek i powoli zamoczyłam swoje ciało w gorącej cieczy. Po półtora godzinnej kąpieli woda zdążyła zrobić się zimna, więc wyszłam z wanny, a swoje ciało owinęłam ręcznikiem. Ubrana już w dresy, zeszłam na dół i zauważyłam, że ktoś krząta się po kuchni. Mama wróciła z zakupów. Trochę jej zeszło.
- Hej mamo. - zawołałam wchodząc do kuchni.
 - Cześć córeczko. Pomożesz mi powkładać te rzeczy do półek ? - zapytała z nadzieją.
 - Oczywiście. - Pomogłam mamie w kuchni i przy okazji wspomniałam, że poznałam całkiem sympatyczną dziewczynę - Julls. Rodzicielka była zadowolona, że kogoś poznałam i co najważniejsze - polubiłam. Nigdy specjalnie nie lubiłam rozmawiać z ludźmi - można by powiedzieć, że byłam zamknięta w sobie. Kiedyś jeszcze w szkole miałam przyjaciółkę - Grace, jednak później nasze drogi się rozeszły i nie utrzymujemy już żadnego kontaktu. Gdy wróciłam do swojego pokoju, załączyłam swojego laptopa i sprawdziłam Twittera Facebooka. Moją uwagę przykuło zaproszenie do znajomych - Juliett Khan. Julls ! Owszem miałam znajomych, jednak to nie to samo, co przyjaciele. Na Twitterze nic ciekawego nie było, więc wyłączyłam laptopa i położyłam się na łóżku. Przez parę chwil nie mogłam zasnąć, więc rozmyślałam o tym, co teraz będzie, lecz po kilku minutach byłam już w krainie Morfeusza.
*rano*
Obudziły mnie promyki słońca przedzierające przez zasłonę i muskające delikatnie moją twarz. Nie ważne, jak bardzo chciałam jeszcze spać, wiedziałam, że mi się to nie uda. Leniwie wstałam i wykonałam poranną toaletę i założyłam jakieś zwykłe szorty i błękitną bokserkę. Zeszłam na dół. Nigdzie nie widziałam mamy, więc zakładam, że jeszcze spała. Postanowiłam, że zrobię sobie kanapki i pomidorem i szynką. W między czasie zaparzyłam sobie zieloną herbatę. Gdy już wszystko było gotowe, usiadłam do stołu i zabrałam się za konsumowanie posiłku. Gdy skończyłam, brudny talerz i kubek włożyłam do zmywarki i wróciłam do swojego pokoju. Sprawdziłam Twittera i Facebooka po czym wyłączyłam laptopa. Mój telefon wydał dźwięk oznajmujący nową wiadomość. 
od: Julls 
'' Hey młoda, co powiesz na małe zakupy ? :) '' 
do: Julls 
'' Bardzo chętnie, o której ? :)'' 
od: Julls
'' O 11 będę po Ciebie. Szykuj się ! :) ''
do: Julls 
''Okey :)''
Zostało pół godziny. Truchtem pognałam do łazienki i nałożyłam lekki make-up. Włosy spięłam w luźnego koka i wróciłam do swojego pokoju. Zostało mi 15 minut. Ubrałam się* i zeszłam na dół. Wyciągnęłam z lodówki karton soku jabłkowego i nalałam do szklanki. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi więc szybko podeszłam otworzyć. 
- Cześć młoda ! - zaśmiała się dziewczyna. 
- Hej staruchu ! - zawtórowałam jej śmiechem. 
- Gotowa na najlepsze zakupy ze mną ? - bardziej stwierdziła, niż zapytała. 
- Oczywiście ! - odparłam z uśmiechem. 

_________________________________________________________________________________


Cześć skarby ! Za nami rozdział 2 :) Co o nim sądzicie ? :)
A więc:  mam jutro urodziny i cudownym prezentem były by wasze komentarze :) ♥ 
Tak więc proszę, żeby każdy, kto przeczytał zostawił po sobie  komentarz, może to być nawet zwykła kropka '' . '' po prostu chcę wiedzieć, czy ktoś to czyta :)
* - nie ja tworzyłam ten zestaw :) 
Do następnego. xo ♥
/Julie 

Rozdział 1

NOTKA NA DOLE :) 

Z błogiego snu wyrwał mnie natrętny dźwięk budzika. Niechętnie otworzyłam oczy i potarłam je lekko dłonią w celu lepszej widoczności. Dzisiaj był ważny dzień. Przeprowadzałam się z mojego rodzinnego domu - w Londynie, do Holmes Chapel. Szczerze ? Nie miałam na to ochoty, mimo, że w Londynie nie miałam żadnych przyjaciół. Nie będę za nikim tęsknić. Leniwie zwlekłam się z łóżka i podreptałam w stronę łazienki. Gdy znalazłam się w jej wnętrzu, przekręciłam klucz i podeszłam do lustra. Wyglądałam jak siedem nieszczęść i w dodatku te włosy.. jakby piorun w nie uderzył ! Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Przekręciłam kurek i moje ciało oblał strumień gorącej wody. Mogłabym tak spędzić cały dzień. Na włosy nałożyłam mój ulubiony szampon o zapachu jabłka, po czym spłukałam go dokładnie. Moje włosy zawinęłam w turban, a ciało nakryłam ręcznikiem. Podeszłam do umywalki, z półki wyciągnęłam szczoteczkę do  zębów, nałożyłam pastę i szorowałam swoje zęby. Po skończonej czynności wyszłam z łazienki uprzednio sprzątając po sobie. Podeszłam do torby, którą spakowałam dzień wcześniej, wyciągnęłam jakieś kremowe legginsy i czarną bokserkę i ponownie udałam się do łazienki. Gdy byłam już ubrana, nałożyłam lekki make-up i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie mama z gotowym śniadaniem.
 -Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
 - Cześć, siadaj, zrobiłam naleśniki z bitą śmietaną, twoje ulubione.. - odpowiedziała mama niezbyt entuzjastycznie. Wiedziałam, że coś ją męczy.
- Mamo, co jest ? - zapytałam.
- J-Ja.. nie wiem, jak to powiedzieć..- zaczęła nie pewnie.
 - Po prostu to powiedz ! - wiedziałam, że stało się coś złego. Bardzo złego.
 - Twój tata nie żyje..
''Twój tata nie żyje'' ''twój tata nie żyje'' te słowa cały czas dudniły w mojej głowie. Nigdy nie poznałam taty. Zostawił moją mamę, gdy tylko dowiedział się, że jestem w ciąży. Zawsze uważałam, że był tchórzem, no cóż, ale tak było. To bardzo dziwne uczucie zawładnęło moim ciałem. Nie miałam nawet siły żeby płakać.
 - Co się stało ? Dawno ? Skąd wiesz ? - pytania wypadały z moich ust jedno po drugim. 
- Dzisiaj zadzwonił do mnie jego przyjaciel, on brał udział w nielegalnych wyścigach, wczoraj coś poszło nie tak, miał wypadek i zginął na miejscu. - pojedyncza łza opuściła jej oko i spłynęła po policzku. Straciłam apetyt, poszłam do holu i ubrałam miętowe tenisówki.
- Gdzie idziesz ?! Ze cztery godziny wyjeżdżamy! - zawołała nieco podirytowana mama.
 - Wiem, wrócę za pół godziny ! - wyszłam z domu i poszłam prosto w stronę parku. Usiadłam na jednej z wolnych ławek. Musiałam przemyśleć to wszystko. Na spokojnie. Rozglądałam się i mój wzrok napotykał różnych ludzi - zakochane pary, które na okrągło się całują i wygląda to jakby nawzajem połykali sobie twarze, po takich, którzy siedzieli samotnie - podobnie jak ja - i rozmyślali nad czymś. Musiałam na chwilę odciąć się od rzeczywistości, wyciągnęłam słuchawki i już po chwili popłynął w nich ukochany dla moich uszu, kojący głos Eda Sheerana. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęło 30 minut. Zwlekłam się z ławki i byłam już w drodze do domu. Powoli przekroczyłam próg mieszkania.
- Lil, plany się zmieniły- usłyszałam głos mamy, prawdopodobnie dochodził z kuchni.
 - Wyjeżdżamy za pół godziny.
- co ?! - Jak to ? -krzyknęłam
- Normalnie. Za 25 minut masz być na dole ! Zrozumiano Lilyen ? - odparła głosem nie znoszącym sprzeciwu. Eh, jest uparta jak osioł, najwidoczniej mam to po niej.
- Tak, zrozumiałam. - Pobiegłam do swojego pokoju. Z racji tego, że jest lato, ubrałam szorty, a bokserkę zostawiłam. Poszłam jeszcze do łazienki zobaczyć w jakim stanie jest moja twarz i włosy. Gdy stanęłam przed lustrem okazało się, że nie jest tak źle, jak myślałam. Załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne i wyszłam z łazienki. Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku do szklanki. Zostało mi 10 minut. Podreptałam do swojego pokoju, wzięłam walizkę z ubraniami i zaniosłam na dół. Wróciłam się po kartony z moimi pozostałymi rzeczami. Było ich chyba z sześć.
- Mamoooo, gdzie masz kluczyki od samochodu ?
- W kuchni na blacie, a po co ci one ?
- Zaniosę tam już moje rzeczy. - Wzięłam kluczyki i wyszłam. Zapakowanie kartonów zajęło mi 5 minut. Po chwili ujrzałam sylwetkę mamy wyłaniającą się z domu. Po jej policzkach spływały łzy. Muszę przyznać - będę tęsknić za starym domem. O nie, tylko nie to - w kącikach oczu poczułam łzy. Pozwoliłam im spłynąć. Nie, nie mogę być słaba, szybko je otarłam i zwróciłam się do mamy
- Jedziemy już ?
- Tak, oczywiście, już idę, wsiadaj. Rodzicielka odpaliła silnik i już po chwili byłyśmy w drodze do Holmes Chapel. Czas zacząć nowe życie.
 


/Julie 
Co sądzicie o pierwszym rozdziale ? :) 
Może być ? Czekam na wasze opinie :) Proszę, aby każdy kto przeczyta, skomentował. Dla Was to chwila, a dla mnie ogromna motywacja ! 
Do następnego. xo ♥

sobota, 12 lipca 2014

Prolog

Zapłakana biegłam przez park ile tylko sił w nogach. Był środek nocy, więc nie fatygowałam się, żeby zatrzymać się przed jezdnią, tylko przebiegłam przez nią i wbiegłam na chodnik. Zmęczenie dało o sobie znać, lecz najmniej mnie to obchodziło w tej chwili. Nie zwalniając tępa biegłam przed siebie. Zaczęłam się dławić moimi łzami. Z nieba zaczęły spadać pojedyncze krople deszczu. Po chwili mżawka przerodziła się w potężną ulewę. Moje łzy mieszały się z kroplami deszczu. Byłam cała przemoczona, jakoś nie przyszło mi do głowy żeby zabrać ze sobą parasol. - DLACZEGO ?!- załkałam. Dlaczego mnie to wszystko spotyka ? Zdyszana wbiegłam na dobrze znaną mi ulicę. Samochód. Zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Taki sam ma Harry. Nie, to nie może być.. Po wejściu na teren naszej posesji mój wzrok utkwił w ciemnej postaci spoczywającej na moich schodach.
- H-Harry ? - załkałam.
- Skarbie- chłopak wstał.
- Harry ! - rzuciłam się w objęcia loczka.
- Skarbie co się stało ? - zapytał wyraźnie zaniepokojony
- Lil, co się stało? - ja dalej stałam wtulona w jego ciepłe ciało, co było dziwne, ponieważ cały czas tkwiliśmy w deszczu.
- J-ja nie chcę teraz o tym mówić - szlochałam.
- Shhh, shh skarbie, będzie dobrze, jesteś już bezpieczna. - starał się mnie uspokoić delikatnie pocierając dłonią moje plecy.
- NIC JUŻ NIE BĘDZIE DOBRZE! ROZUMIESZ ? NIC ! - dałam upust emocjom.

/Julie
Co myślicie o prologu ? :)
Proszę, niech każdy, kto przeczyta skomentuje. Chcę wiedzieć, czy pisanie tego bloga ma jakiś sens :)
Do następnego. xo