poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 1

NOTKA NA DOLE :) 

Z błogiego snu wyrwał mnie natrętny dźwięk budzika. Niechętnie otworzyłam oczy i potarłam je lekko dłonią w celu lepszej widoczności. Dzisiaj był ważny dzień. Przeprowadzałam się z mojego rodzinnego domu - w Londynie, do Holmes Chapel. Szczerze ? Nie miałam na to ochoty, mimo, że w Londynie nie miałam żadnych przyjaciół. Nie będę za nikim tęsknić. Leniwie zwlekłam się z łóżka i podreptałam w stronę łazienki. Gdy znalazłam się w jej wnętrzu, przekręciłam klucz i podeszłam do lustra. Wyglądałam jak siedem nieszczęść i w dodatku te włosy.. jakby piorun w nie uderzył ! Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Przekręciłam kurek i moje ciało oblał strumień gorącej wody. Mogłabym tak spędzić cały dzień. Na włosy nałożyłam mój ulubiony szampon o zapachu jabłka, po czym spłukałam go dokładnie. Moje włosy zawinęłam w turban, a ciało nakryłam ręcznikiem. Podeszłam do umywalki, z półki wyciągnęłam szczoteczkę do  zębów, nałożyłam pastę i szorowałam swoje zęby. Po skończonej czynności wyszłam z łazienki uprzednio sprzątając po sobie. Podeszłam do torby, którą spakowałam dzień wcześniej, wyciągnęłam jakieś kremowe legginsy i czarną bokserkę i ponownie udałam się do łazienki. Gdy byłam już ubrana, nałożyłam lekki make-up i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie mama z gotowym śniadaniem.
 -Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
 - Cześć, siadaj, zrobiłam naleśniki z bitą śmietaną, twoje ulubione.. - odpowiedziała mama niezbyt entuzjastycznie. Wiedziałam, że coś ją męczy.
- Mamo, co jest ? - zapytałam.
- J-Ja.. nie wiem, jak to powiedzieć..- zaczęła nie pewnie.
 - Po prostu to powiedz ! - wiedziałam, że stało się coś złego. Bardzo złego.
 - Twój tata nie żyje..
''Twój tata nie żyje'' ''twój tata nie żyje'' te słowa cały czas dudniły w mojej głowie. Nigdy nie poznałam taty. Zostawił moją mamę, gdy tylko dowiedział się, że jestem w ciąży. Zawsze uważałam, że był tchórzem, no cóż, ale tak było. To bardzo dziwne uczucie zawładnęło moim ciałem. Nie miałam nawet siły żeby płakać.
 - Co się stało ? Dawno ? Skąd wiesz ? - pytania wypadały z moich ust jedno po drugim. 
- Dzisiaj zadzwonił do mnie jego przyjaciel, on brał udział w nielegalnych wyścigach, wczoraj coś poszło nie tak, miał wypadek i zginął na miejscu. - pojedyncza łza opuściła jej oko i spłynęła po policzku. Straciłam apetyt, poszłam do holu i ubrałam miętowe tenisówki.
- Gdzie idziesz ?! Ze cztery godziny wyjeżdżamy! - zawołała nieco podirytowana mama.
 - Wiem, wrócę za pół godziny ! - wyszłam z domu i poszłam prosto w stronę parku. Usiadłam na jednej z wolnych ławek. Musiałam przemyśleć to wszystko. Na spokojnie. Rozglądałam się i mój wzrok napotykał różnych ludzi - zakochane pary, które na okrągło się całują i wygląda to jakby nawzajem połykali sobie twarze, po takich, którzy siedzieli samotnie - podobnie jak ja - i rozmyślali nad czymś. Musiałam na chwilę odciąć się od rzeczywistości, wyciągnęłam słuchawki i już po chwili popłynął w nich ukochany dla moich uszu, kojący głos Eda Sheerana. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęło 30 minut. Zwlekłam się z ławki i byłam już w drodze do domu. Powoli przekroczyłam próg mieszkania.
- Lil, plany się zmieniły- usłyszałam głos mamy, prawdopodobnie dochodził z kuchni.
 - Wyjeżdżamy za pół godziny.
- co ?! - Jak to ? -krzyknęłam
- Normalnie. Za 25 minut masz być na dole ! Zrozumiano Lilyen ? - odparła głosem nie znoszącym sprzeciwu. Eh, jest uparta jak osioł, najwidoczniej mam to po niej.
- Tak, zrozumiałam. - Pobiegłam do swojego pokoju. Z racji tego, że jest lato, ubrałam szorty, a bokserkę zostawiłam. Poszłam jeszcze do łazienki zobaczyć w jakim stanie jest moja twarz i włosy. Gdy stanęłam przed lustrem okazało się, że nie jest tak źle, jak myślałam. Załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne i wyszłam z łazienki. Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku do szklanki. Zostało mi 10 minut. Podreptałam do swojego pokoju, wzięłam walizkę z ubraniami i zaniosłam na dół. Wróciłam się po kartony z moimi pozostałymi rzeczami. Było ich chyba z sześć.
- Mamoooo, gdzie masz kluczyki od samochodu ?
- W kuchni na blacie, a po co ci one ?
- Zaniosę tam już moje rzeczy. - Wzięłam kluczyki i wyszłam. Zapakowanie kartonów zajęło mi 5 minut. Po chwili ujrzałam sylwetkę mamy wyłaniającą się z domu. Po jej policzkach spływały łzy. Muszę przyznać - będę tęsknić za starym domem. O nie, tylko nie to - w kącikach oczu poczułam łzy. Pozwoliłam im spłynąć. Nie, nie mogę być słaba, szybko je otarłam i zwróciłam się do mamy
- Jedziemy już ?
- Tak, oczywiście, już idę, wsiadaj. Rodzicielka odpaliła silnik i już po chwili byłyśmy w drodze do Holmes Chapel. Czas zacząć nowe życie.
 


/Julie 
Co sądzicie o pierwszym rozdziale ? :) 
Może być ? Czekam na wasze opinie :) Proszę, aby każdy kto przeczyta, skomentował. Dla Was to chwila, a dla mnie ogromna motywacja ! 
Do następnego. xo ♥

4 komentarze:

  1. Sweet !
    Szkoda ojca ale go nie znała :/
    No nic

    Weny do nn !

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się. Jeśli nie sprawi Ci to problemu to chciałabym być informowana na Twitterze. x @blueberryloveme

    OdpowiedzUsuń
  3. Lecę czytać kolejny *-* @jilyinfire
    jakbyś mogła wyłączyc weryfikacje obrazkową ;)

    OdpowiedzUsuń